Nie wiem, jak Wy, ale ja mam wrażenie, że jesień zaczyna się dużo wcześniej niż wtedy, gdy kalendarz oficjalnie ogłasza jej nadejście. Zaczyna się od pierwszego poranka, kiedy zamiast lekkiej sukienki wybieramy sweter. Od kubka herbaty, który smakuje jakoś lepiej niż zwykle. Od wieczoru, kiedy z przyjemnością zapalamy lampkę, otwieramy książkę i wcale nie tęsknimy za długim dniem.
Lubię ten moment przejścia. Trochę szkoda mi lata, jego spontaniczności i długich wieczorów, ale jednocześnie czuję, że potrzebuję tej jesiennej atmosfery. Jakby świat dawał nam delikatny sygnał, że można zwolnić.
Wrzesień i październik zawsze kojarzą mi się z porządkowaniem nie tylko przestrzeni, ale też myśli. Z nowymi planami, powrotem do ulubionych zajęć i małymi obietnicami składanymi samej sobie. Nie chodzi o wielkie postanowienia. Raczej o to, żeby częściej robić rzeczy, które naprawdę sprawiają nam przyjemność.
W moim przypadku jedną z nich jest oczywiście czytanie. Jest coś niezwykle przyjemnego w wieczorze, kiedy nie trzeba już nigdzie wychodzić, a jedynym planem jest kilka rozdziałów ulubionej powieści. Czasami wybieram historię, która pozwala mi oderwać się od rzeczywistości, innym razem mam ochotę na coś, co skłoni mnie do refleksji. Nie zawsze musi to być ambitna literatura. Czasami po prostu potrzebuję dobrej opowieści.
Jesień ma też swoje małe przyjemności: zapach świeżo zaparzonej kawy, spacer po parku, kolorowe liście na chodnikach, ulubiony sweter i wieczory, które nie wymagają od nas niczego poza odpoczynkiem.
Oczywiście rzeczywistość nie zawsze wygląda tak romantycznie. Obowiązki, praca, szkoła, lista spraw do załatwienia – wszystko to potrafi skutecznie odebrać nam czas. Dlatego coraz bardziej doceniam chwile, które udaje mi się wygospodarować tylko dla siebie.
Nie chcę, żeby jesień była kolejnym sezonem, który po prostu minie. Chciałabym naprawdę ją poczuć. Przeczytać kilka pięknych książek, odwiedzić nowe miejsca, zrobić coś spontanicznego i częściej cieszyć się zwyczajnymi dniami. Bo może wcale nie potrzebujemy idealnego życia, żeby być szczęśliwymi. Może wystarczy nauczyć się dostrzegać te małe momenty, które sprawiają, że zwykły dzień staje się trochę piękniejszy.
A jeśli przy okazji znajdzie się czas na dobrą książkę i jeszcze jedną filiżankę kawy, to chyba nie można chcieć wiele więcej.
Niech ta jesień będzie pełna dobrych historii. Tych przeczytanych, przeżytych i zupełnie nieplanowanych. ❤️


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję.
Zapraszam na mój instagram @readingmylove ;)