27.11.25

Marta Guśniowska, Pimgwin Świętego Mikołaja
















Kiedy czytałam „Pingwina Świętego Mikołaja”, złapałam się na tym, że ta książka zrobiła na mnie dużo większe wrażenie, niż się spodziewałam. To historia dla dzieci, ale podczas lektury miałam kilka momentów, w których uśmiechałam się do siebie. 


Mały Pingwin nie otrzymał w tym roku odpowiedzi na swój list do Świętego Mikołaja. Bardzo się martwi, że Mikołaja dopadło Straszliwe Przeziębienie. Bo ZAWSZE odpisywał. A co jeśli teraz Święta są zagrożone? I dzieci nie dostaną prezentów? Pingwin wyrusza z misją ratunkową: nadaje siebie samego w przesyłce lotniczej na biegun północny – musi szybko dostarczyć Mikołajowi babciny syrop malinowy z lipą. Jemu zawsze pomagał! Czy uda mu się dotrzeć do celu i uratować Święta?


Książka jest krótka, ale ma w sobie coś, co zostaje na dłużej. Może dlatego, że przypomina, jak ważna jest zwykła troska. Nie wielkie gesty, nie spektakularne prezenty, tylko to, że czasem warto po prostu być dobrym człowiekiem, nawet jeśli nikt tego nie widzi.


To znacznie więcej niż świąteczna opowiastka — to historie o odwadze, przyjaźni, empatii i o tym, że nawet najmniejszy gest może mieć ogromne znaczenie. Książka ciepła i zwyczajnie życzliwa, że dała mi mały przystanek w tym całym pędzie. I to było dla mnie najcenniejsze. Piękne , delikatne ilustracje dopełniają opowieść. 

.

.

.

Jak Wam się podoba ? :)

.

.

#pingwin #swieta #historia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję.
Zapraszam na mój instagram @readingmylove ;)