Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, w których nawet odpoczynek potrafimy zamienić w kolejne zadanie do wykonania. Planujemy wakacje, wyjazdy, spotkania, chcemy zobaczyć jak najwięcej, przeczytać kolejne książki, nadrobić zaległości i jeszcze znaleźć czas na wszystko, na co nie starczało go przez ostatnie miesiące. A kiedy lato dobiega końca, zamiast poczuć ulgę, często zaczynamy układać następną listę obowiązków.
Wrzesień ma w sobie szczególną energię. Nowy rok szkolny, powrót do pracy, kalendarze zapełniające się terminami, nowe plany i ambitne postanowienia. Nagle znów chcemy wszystko uporządkować. Być bardziej zorganizowane, systematyczne, aktywne. Mieć czas dla rodziny, przyjaciół, na rozwój, pracę, pasje i oczywiście dla siebie. Tylko kiedy właściwie mamy to wszystko zrobić?
Ostatnio coraz częściej myślę, że nie musimy każdego dnia udowadniać sobie, ile potrafimy zrobić. Nie każdy dzień musi być efektywny. Nie każda wolna chwila musi zostać wykorzystana na coś pożytecznego. Czasami naprawdę wystarczy po prostu być.
Można spędzić wieczór na kanapie, obejrzeć film, przeczytać kilka stron książki i nie mieć z tego żadnego konkretnego rezultatu. Można odmówić spotkania, bo zwyczajnie potrzebujemy ciszy. Można odłożyć obowiązki na jutro i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
I wiecie co? Świat naprawdę się od tego nie zawali. Myślę, że powrót do siebie zaczyna się właśnie od takich drobiazgów. Od przypomnienia sobie, co sprawia nam przyjemność, za czym tęsknimy i czego potrzebujemy. Może jest to czytanie książek bez patrzenia na liczbę przeczytanych stron? Może długi spacer, spontaniczna kawa z przyjaciółką albo poranek, którego nie zaczynamy od sprawdzania telefonu?
Nie chcę kolejnej listy postanowień, której realizacja stanie się źródłem frustracji. Chcę więcej uważności. Mniej pośpiechu. Więcej małych przyjemności i mniej porównywania się z innymi. Chcę pamiętać, że życie nie jest projektem, który trzeba nieustannie ulepszać.
Dlatego tej jesieni życzę sobie i Wam trochę łagodności dla samych siebie. Niech będzie czas na pracę, rozwój i realizowanie marzeń, ale niech znajdzie się też miejsce na zwyczajne nicnierobienie.
Bo czasami najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to przestać wymagać od siebie jeszcze więcej.
Nie musimy mieć wszystkiego pod kontrolą. Nie musimy wszędzie zdążyć. Nie musimy każdego dnia być najlepszą wersją siebie. Czasami wystarczy po prostu być sobą.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pięknie dziękuję za każdy komentarz. Moje opinie są całkowicie subiektywne, więc jeśli nie zgadzasz się ze mną, jak najbardziej to szanuję.
Zapraszam na mój instagram @readingmylove ;)